Paź 31

3 efekty planowania nauki

Jak pomaga mi planowanie nauki w efektywniejszym uczeniu się nowych rzeczy? Do czego używam tygodniowego study plannera, jak pracuję, mam inne obowiązki i jeszcze chce się czegoś nauczyć dodatkowo? Oto moje 3 efekty planowania nauki.

Mija 3 miesiące mojej nowej metody zwiększania efektywności nauki (brzmi dumnie, prawda?), dlatego uznałam, że najwyższy czas to wreszcie podsumować. Już od kilku tygodni w cotygodniowych filmikach w ramach #planujenauke opowiadałam Wam o tym troszkę. A dziś pełne podsumowanie – moje 3 efekty planowania nauki w pełnej krasie!

Efekt pierwszy planowania nauki: robię postępy w nauce

No dobrze, ale czy planowanie jest do tego niezbędne? – być może teraz mnie zapytasz. Dla mnie, okazuje się, że często jest niezbędne. Dlaczego? Pracuję na etacie, dodatkowo prowadzę dla Was kursy, piszę podręcznik, mam swoje obowiązki domowe no i chciałabym trochę czasu spędzać też z najbliższymi. A do tego nie rezygnować ze zdobywania nowej wiedzy. Po pierwsze, ja po prostu bardzo lubię uczyć się nowych rzeczy, a po drugie świat się tak szybko rozwija, że stale trzeba poszerzać swoją wiedzę.

I był taki czas, w wakacje, kiedy całkiem przestałam planować naukę. Założyłam, że jak będę mieć chwilę wolnego, to wtedy się czegoś pouczę. Czego tam akurat będzie mi pasowało i na co będę miała czas.

I super.

I był taki czas, w wakacje, kiedy całkiem przestałam planować naukę. Założyłam, że jak będę mieć chwilę wolnego, to wtedy się czegoś pouczę. Czego tam akurat będzie mi pasowało i na co będę miała czas. I super.

Tylko po kilku tygodniach takiego podejścia okazało się, że niczego się nie nauczyłam – jak już miała czas, to decyzja, co rozgrzebać teraz, była dla mnie tak trudna, że  rezygnowałam. „No dobra, tego nie, bo tyle czasu nie mam, tego nie, bo to warto regularnie kontynuować. Tego już nie pamiętam, więc musiałabym sobie sporo przypomnieć”. I z tych dylematów wyrywała mnie myśl „To może następnym razem”, który nadchodził najwcześniej po tygodniu. Bo przecież zawsze się coś znajdzie innego.

I co teraz?

Kiedy wracałam z długiego weekendu sierpniowego do domu stwierdziłam, że w tym tempie to ja nic sensownego nie zrobię. A wiecie, ważna sprawa jest taka, że ja chcę się kilku rzeczy nauczyć – mam zarówno chęć jak i potrzebę. Bo jak nie macie ani chęci ani potrzeby (wewnętrznej czy zewnętrznej, np. do zmiany pracy), to jest zupełnie inna bajka. Wtedy się nie uczymy, bo mamy inne potrzeby i cele.

Tylko wiedziałam, że tak sama to raz na tydzień się mogę nie zebrać – pewnie po 2 tygodniach zniechęcę się, zapomnę lub znajdę milion wymówek, by tego nie robić. Dlatego pomyślałam o Tobie! Co tydzień będę opowiadać Ci, co planuję. Ty możesz nawet tego nie pamiętać, ale ja powiem to przy świadkach i zostanie w Internecie na zawsze. Choć zaskoczyliście mnie, jak śledzicie moje postępy w nauce. Co mnie motywuje jeszcze bardziej.

To co ja właściwie robię?

Od połowy sierpnia (a jest koniec października jak to piszę) co tydzień robię 15-minutowy przegląd, czego się nauczyłam w tym tygodniu (tj. co zrealizowałam z mojego planu), co mi zostało oraz co planuję na kolejny tydzień. Biorę pod uwagę, ile czasu miałam, ile czasu będę miała w nadchodzącym tygodniu  i robię plan na każdy dzień tygodnia. Jak oglądacie #planujenauke, to wiecie, że z założenia niektóre dni mam wolne. To też traktuję jako część planu – jak w treningu siłowym – tym razem mój mózg odpoczywa i przygotowuje się na nową porcję wiedzy.

Dzięki temu, jak już mam czas w tygodniu, wiem dokładnie, co mam robić i jak.

Nie tracę czasu jak poprzednio, tylko od razu przechodzę do działania. I odkryłam, że dzięki temu faktycznie przechodzę do działania! Bo o to w #planujenauke chodzi – żeby zwiększyć szanse na faktyczną, efektywną naukę w tygodniu.  Nawet jeśli jest to tylko 10 minut. Bo ja się cieszę z każdego 10 minut i nie marudzę, że sensowniej byłoby poczekać, aż będę mieć godzinę. Wiecie, małymi kroczkami można daleko zajść. Byle regularnie – a to osiągam dzięki tygodniowemu planowaniu tych moich małych kroczków.

Efekt drugi planowania nauki: regularnie ulepszam swój sposób nauki

To już wiesz, że raz w tygodniu siadam na 15 minut. Od kilku tygodniu robię to w piątki o 18:30 na żywo na Facebooku, a potem zapis trafia tutaj na stronę. No dobrze, samego planowania jest na 15 minut, ale ostatnio wybieram jakiś mały temat merytoryczny i Wam o nim opowiadam, więc czasami całość trwa trochę dłużej. Ale wracając do efektu drugiego.

Jak siadam do planowania, to nie zaczynam od rozpisywania kolejnego tygodnia, o nie, nie. Jeśli robisz coś cały czas tak samo, a ten sposób nie działa (no lub częściowo się tyko sprawdza), to za dziesiątym lub setnym razem też Ci raczej nie przyniesie efektów. Jak wkuwasz na blachę słowa i szybko je potem zapominasz, to wkuwanie tak kolejnych 10 czy 100 słów raczej przyniesie podobne efekty. A w bonusie dostaniesz spadek motywacji.

Dlatego ja zaczynam od przeglądu tygodnia.

Nawet mam taką sekcję w moim tygodniowym study plannerze. Dokładnie po to, by mieć jedno miejsce na podsumowanie, co mi się sprawdziło, co chcę zmienić w moim sposobie uczenia się itp. I ja to dziarsko, regularnie zapisuję, żeby nie zapomnieć i po jakimś czasie do tego wracam. Sprawdzam, co kiedyś działało, a co nie i co teraz może mi się sprawdzić. Nie wiem, jak Ty, ale ja staram się nie zakładać, że wszystko będę pamiętać. A robienie takich notatek jest bardzo pomocne.

Czyli wiem, co mi się sprawdza, a co nie.

„Wiedziałabyś to i bez planowania tygodniowego” – być może pomyślisz sobie teraz. To, w czym #planujenauke mi pomaga, to znalezienie chwili na zastanowienie się nad tymi kwestiami. A do tego wyznaczenie rytmu wprowadzania moich małych ulepszeń i usprawnień w osiąganiu celów naukowych, czyli konkretnej wiedzy, którą chcę zdobyć.

Dzięki cyklom tygodniowym jestem w stanie szybko sprawdzić, co mi zadziałało, a co nie.

Dodatkowo u mnie tygodnie różnią się od siebie tylko częściowo – czasami mam więcej dodatkowych zajęć, czasami (jak ostatnio parę tygodni) jesienne przeziębienia do mnie przychodzą i odchodzą. Nigdy nie wiem, kiedy… Ale najważniejsze części, jak praca, kursy, dom, pozostają niezmienne przez większość roku. Dlatego wnioski z jednego tygodnia mogę wykorzystywać w kolejnych. I nie wierzę, żeby Twoje tygodnie były tak diametralnie od siebie różne, żeby nie móc przetestować tej metody. I sprawdzić, czy u Ciebie też się pojawiają wszystkie 3 efekty planowania nauki.

Efekt trzeci planowania nauki: mniej się stresuję

No dobrze, na początku #planujenauke stresowałam się znacznie bardziej…. bo moje plany nie były idealnie zrealizowane. To znaczy musiałam powiedzieć Ci, że no nie zrobiłam wszystkiego, co zaplanowałam – a przecież uczę, jak się uczyć, mam tyle sposobów, jak to tak, będzie obciach. Tylko właśnie o tym w tygodniowym #planujenauke chodzi – zaczynamy z punktu, w którym jesteśmy. I regularnie sprawdzamy i ulepszamy nasze metody małymi kroczkami, by stopniowo przynosiły efekty.

Już wiesz, że u mnie masa innych rzeczy wygrywała ze zdobywanie nowej wiedzy.

A to, nie oszukujmy się, powodowało u mnie dyskomfort, potem niezadowolenie, a koniec końców taką malutką (ale prężnie rozwijającą się) frustrację, że jestem ciągle w tym samym miejscu z poziomem wiedzy (nawet jeśli coś tam porobię). A u Ciebie ile razy w życiu padło zdanie: „No już uczę się tego tyle czasu. Czy ja się tego kiedyś w ogóle nauczę?!”. Jeśli nigdy, wiedz, że jesteś w bardzo małej grupie wybrańców na Ziemi i ja Ci tego szczerze zazdroszczę.

Dobrze, wracając do efektu trzeciego

Przez ostatnie trzy miesiące to uczucie stresu stopniowo znika. Staje się coraz mniejsze, ponieważ ja dokładnie wiem, co zrobiłam, co zaplanowałam i  (fanfary, wjeżdża najważniejsze) co realnie jestem w stanie zrobić. Te cotygodniowe sesje z Wami pomogły mi urealnić moje oczekiwania względem tempa, w jakim mogę zdobywać nową wiedzę, urealnić szukanie przyczyn, dlaczego coś idzie wolniej, a coś szybciej i dostosowywać do tego sposoby zdobywania nowej wiedzy (patrz efekt drugi). A skutkiem tego są moje zauważalne postępy w zdobywaniu nowej wiedzy (czyli efekt pierwszy) i kółeczko się zamyka – wszystkie 3 efekty planowania nauki.

To co dalej z planowaniem nauki?

Kontynuujemy #planujenauke w piątki o 18:30. To w pierwszym kroku. W drugim za kolejne trzy miesiące robimy ponowne sprawdzenie, czy ta metoda przynosi mi jakieś efekty i jeśli tak, to jakie. Czy nadal mam te same 3 efekty planowania nauki, czy inne. A może będzie ich więcej?

A do tego czasu zbieram wszystkie wypełnione tygodniowe study plannery w segregatorze, żeby mieć do czego wrócić. To z kim widzimy się w piątek na wspólnym planowaniu nauki?

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *