Cze 30

Czy zdawać egzamin językowy?

Już kilka razy zmieniałam zdanie na temat sensu zdawania certyfikowanych egzaminów językowych. Ostatnio moje dwa najbardziej skrajne poglądy chyba znalazły konsensus, więc uznałam, że to czas, by się z Wami podzielić przemyśleniami.

Byłam wielką fanką egzaminów. Nawet mam osobną teczkę na certyfikaty, a co; leży tam również dumnie gruziński sprzed kilku dobrych lat. Przez bardzo długi czas wydawało mi się, że to jest niezbędne – ot, taki naturalny etap nauki języków. Pod koniec studiów przyszło zwątpienie: czy aby na pewno te wszystkie certyfikaty są mi tak potrzebne? Może lepiej się uczyć języka tak po prostu – to przecież jest największa radość – a nie rozwiązywania testów. A ja nie lubię rozwiązywać testów, ani pisać wypracowań na czas, oj bardzo nie lubię. Zaś egzamin zdawać dopiero wtedy, kiedy staje się on faktycznie niezbędnym „papierkiem” w podaniu o pracę, stypendium czy innych formalnych sytuacjach. Jak już ktoś ewidentnie wykaże jego niezbędność.

Od pół roku przygotowuję się do certyfikatu z koreańskiego, nie jakiegoś tam super-hiper zaawansowanego, ale takiego pierwszego, możliwego stopnia. Nie, nie potrzebuję dokumentu do pracy, ani nie myślę o wyjeździe na studia do Korei (chyba już jestem za stara na takie wyczyny 😉 ). To co się stało? Po prostu pewnego dnia obudziłam się z myślą, że nadszedł mój czas. Po fazie, że teraz, natychmiast muszę się szybko nauczyć i zdać, trochę wyluzowałam i dotarło do mnie, dlaczego właściwie zrodził się w mojej głowie taki pomysł. A po kilku miesiącach odkryłam nieoczekiwane plusy tej decyzji.

Po pierwsze nie miałam pojęcia, na jakim poziomie jest moja znajomość języka. Tylko faktycznie to, co mam w głowie, a nie to, na jakim poziomie jest podręcznik, z którego się uczę. I ile słów i konstrukcji gramatycznych jest w tym podręczniku i poprzednich, które gdzieś kojarzę, ale tak naprawdę ich nie znam – nie potrafię ich wszystkich zastosować. Po kilku testach próbnych już wiedziałam, gdzie jestem, a proces przygotowywania się do egzaminu pomógł mi (cały czas mi pomaga) w usystematyzowaniu wiedzy. Odkryłam na przykład, że muszę się jeszcze nauczyć minimum 900 słów, by osiągnąć poziom, który mnie interesuje.

Po drugie wzrosła moja motywacja do nauki. Oczywiście nie siedzę godzinami nad zadaniami i nie wkuwam słówek po nocach. Wyznaczyłam sobie dwa terminy, kiedy chciałabym osiągnąć mój cel – optymistyczny i realistyczny. Nauka języka jest 3 lub 4 rzeczą, którą robię, więc jak wcześniejsze z listy zabiorą mi więcej czasu, to nadal mam prawdopodobny plan na osiągnięcie mojego celu. I to mi pomaga nie wpadać w panikę, czarnowidztwo, że za wolno, za mało się uczę i nigdy nie dam rady. O dziwo zaczęłam się uczyć chętniej i bardziej regularnie, bo bez presji, ale z jasnym celem. I zauważać efekty! Kurcze, jestem szczerze zadziwiona, jak bardzo mobilizuje to mnie, że rozumiem słowa, które jeszcze miesiąc wcześniej były dla mnie zagadką. Lub tą najgorszą kategorią – wiem, że to już gdzieś było, uczyłam się tego, ale ni hu hu nie pamiętam, co znaczyło.

Po trzecie, odkryłam, że jeśli certyfikat nie jest mi niezbędny jako dokument, to najbardziej wartościowy jest dla mnie proces przygotowywania do niego, a nie sam fakt zdawania. Zaczęłam się bardziej zastanawiać, co już umiem, a czego nie, czego chcę się nauczyć, a które elementy mogę sobie na razie odpuścić. W efekcie i na tej stronie pojawiło się kilka tekstów, do których natchnęła mnie chęć zdawania egzaminu językowego. Odkryłam, że sam certyfikat to mapa, czego chcę się nauczyć, jeden ze sposobów na usystematyzowanie wiedzy, a nie bat nad głową, który ma mnie poganiać. Tak, dla mnie było to szokujące! Dlatego raz na miesiąc sprawdzam, gdzie jestem, co się poprawiło, a co nie, na co teraz należy zwrócić uwagę i jakie sukcesy odniosłam. O sukcesach w nauce i jak je zauważać napiszę Wam niedługo osobno – dla mnie to równie ważne jak sam fakt uczenia się.

Nie namawiam Was do masowego zdawania certyfikatów (a wbrew pozorom można z języków kaukaskich takowe zdawać J – dajcie znać, jeśli ten temat też Was interesuje). Za to warto na egzamin spojrzeć przez pryzmat procesu przygotowywania się, nie samego zdawania, więc bez zakuwania i zapominania!

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *