Lis 25

Jak się uczyć trudnych słów? Wyzwanie językowe

Też tak macie, że wszystko inne wchodzi do głowy, a to jedno słowo czy forma gramatyczna za nic? Jeśli tak, to zapraszam Was na miesięczne wyzwanie językowe pod hasłem „Uczymy się trudnych słów” – zaczynacie, kiedy chcecie i po miesiącu oceniacie efekty.

4 tygodnie, 4 listy słów, 4 wypracowania. Dlatego jeśli przysłowie „miesięczne” pomyśleliście: „Jejku, tyle czasu, ja tyle nie mam. Tyle nie wytrzymam.” i tym podobne, to ja proponuję Wam wersję dla pracujących, czy jeśli wolicie wersję optimum – jedna czynność na tydzień.

Jak cel chcemy osiągnąć?

Chcemy zacząć aktywnie używać „opornych” słów, by je bardziej oswoić i przyspieszyć proces uczenia się; popracować z nimi nie tylko poprzez powtórki z fiszkami, czy wypełnianie ćwiczeń w podręczniku. Zamierzamy ich używać w bardziej naturalnym dla nas zastosowaniu, nie zaś sztucznie dostosowanym do aktualnego tematu rozdziału w książce. Dlatego pomysł zakłada pisanie własnego tekstu na dowolny temat.

Ponadto, niejako przy okazji, chcemy się zmobilizować do regularnego pisania w języku, którego się aktualnie uczymy. Przynajmniej ja chcę się zmobilizować, ponieważ kiedy mam usiąść i napisać wypracowanie, to moja wena twórcza nagle jedzie na wakacje, a całe znane słownictwo się z nią zabiera. Jeśli oswoimy już jakąś czynność poprzez jej regularne kilkukrotne wykonanie, za każdym razem będzie nam towarzyszył mniejszy stres czy niechęć. W konsekwencji łatwiej się zebrać do działania.

Dlaczego cztery?

Plan zakłada jedną grupę słów na tydzień zastosowaną w jednym wypracowaniu i tak przez cztery tygodnie. Jestem zdecydowaną fanką metody małych kroków, jednak stawianych regularnie. Wiem na swoim przykładzie,że jeśli pracuję, mam się jakiekolwiek zajęcia po pracy (sprzątanie i zmywanie to też zajęcia, na które poświęcam czas), uczę się czegoś i nie daj jeszcze chcę odpocząć, czy spędzić czas z innymi ludźmi, poruszać się itd. tego dodatkowego czasu zostaje bardzo mało. Ale na jedno wypracowanie w tygodniu mi jeszcze wystarczy. Jeśli nie wystarczy, to wybieram, którą obecna metodę chcę pisaniem zastąpić. Może to być partia ćwiczeń gramatycznych lub powtórka słówek danego dnia. Tym bardziej, że jeśli się uczymy języka i tak od czasu do czasu musimy coś napisać. Jeśli do tej pory nie dołożyliście pisania wypracowań do nauki, to jest Wasz moment!

Na cztery tygodnie do przodu zazwyczaj jesteśmy w stanie coś zaplanować, a już na pół roku mnie na przykład byłoby czasami trudno. Dlatego nie zakładajmy, że teraz już zawsze, czy do wakacji co tydzień coś będziemy robić. Spróbujmy przez te cztery tygodnie i zobaczmy, jak nam idzie, jakie mamy efekty i czy nam się to sprawdza. Może coś będziemy chcieli albo musieli zmodyfikować, kto wie?

Jak zaczynamy uczyć się tych trudnych słów?

Krokiem pierwszym jest wybranie sobie listy słów, form gramatycznych (lub ich kombinacji), które sprawiają nam trudność. Najważniejsze,by nie ugrzęznąć na tym kroku i nie przekombinować z tym wybieraniem. Jeśli myślicie „oporne do nauczenia się słowa” i już w głowie pojawiają się pomysły(na przykład po polsku, bo w końcu ich jeszcze dobrze nie umiecie…), to to jest Wasza lista. Zapisujemy je i przechodzimy do kolejnego kroku.

Na myśl o opornych słowach macie wrażenie, że prawie wszystkie wpadają w tę kategorię? Możecie na przykład wybrać kilka trudnych z ostatnich lekcji. Prowadzicie zeszyt? Otwórzcie go na przypadkowej stronie i wybierzcie te słowa lub formy gramatyczne, których nie pamiętacie. Jeśli uczycie się z fiszek, wybierzcie te, które już powtarzacie od jakiegoś czasu i nadal nie weszły do głowy. Pamiętajcie, że lepiej wybrać coś i przejść do działania (czyli pisania)  niż poświęcić cztery tygodnie na ich poszukiwanie.

Etap drugi, czyli ustalamy zasady

Krok drugi to zdefiniowanie, ile słów znajduje się na naszej liście i jak długie wypracowanie piszemy. Ja na swojej mam w sumie ok. 10-12 słów lub konstrukcji gramatycznych. Raczej odradzałabym więcej, ponieważ musicie jeszcze zostawić sobie miejsce na tę część języka, którą już znacie. I ta znana część powinna być większością naszego wypracowania, by uczyć się naturalnie wplatać „nowe” formy do posiadanej już wiedzy. Bierzemy nasz mózg lekkim podstępem, przemycamy te trudniejsze fragmenty wśród innych, lekkich i przyjemnych. W kwestii długości ja planuję pisać teksty na ok. 15-20 niezbyt złożonych zdań, nie więcej. Również dlatego, by już móc stworzyć jakąś spójną treść, ale nie zmęczyć się zbytnio samym pisaniem.

Krok trzeci to usiąść z naszą listą i coś napisać. Jeśli macie podobnie jak ja problem z zebraniem się do pisania, możecie na początku tygodnia zaplanować sobie, w który dzień i o której godzinie będziecie pisać.Ja używam do tego stworzonego przeze mnie study plannera, ale każda forma od karteczek samoprzylepnych przez przypomnienie w telefonie po planer jest dobra.

Co mamy napisać i co z tym dalej zrobić?

W zależności od Waszego poziomu znajomości języka będziecie w stanie napisać różne formy wypowiedzi pisemnych. Szczególnie na poziomie podstawowym alternatywą może być napisanie dialogu, na przykład takiego, jaki sami chcielibyście poprowadzić z obcokrajowcem. Może to być opowiadanie, może być list lub jego kawałek. Może to być zwykła notatka na jakiś temat. Ja przez cztery tygodnie planuje za każdym razem pisać coś innego. Najważniejsze, by niebyły to luźne, niepowiązane ze sobą zdania. Zależy nam na wplataniu tych trudniejszych form w naturalny język, a wypowiedź mająca jakiś ciąg logiczny nam w tym bardziej pomaga. Możecie też wybrać tematy, które są dla Was ciekawe, historie z Waszego życia, opowieści o Was lub znajomych lub coś, o czym również po polsku rozmawiacie.

W tym ćwiczeniu piszemy, by się rozpisać. Jeśli uczycie się języka z nauczycielem, możecie również wykorzystać tę metodę do odrabiania pisemnych prac domowych. Jeśli uczycie się sami, możecie opublikować swoje teksty na forach do nauki języków, np. Italki ma takie dedykowane grupy.Podzielcie się też z nami, np. przez fanpage Języków na FB.

Czy co tydzień możemy mieć tę sama listę?

Odradzałabym używanie dokładnie tej same listy co tydzień,ponieważ istnieje duże prawdopodobieństwo napisania dokładnie tego samego lub bardzo podobnego w kolejnych tygodniach. A naszym celem jest przyswojenie naszych trudnych słów w różnych sytuacjach i w otoczeniu rozmaitych innych form i sformułowań. W ramach mojego miesięcznego wyzwania zamierzam przez dwa tygodnie tworzyć nowe listy, w trzecim tygodniu planuję wybrać do 4 najtrudniejszych słów/form z pierwszej i drugie listy (najlepiej po równo z każdej). W czwartym tygodniu chcę stworzyć listę z składająca się w połowie z poprzednich, a w połowie z nowych, których jeszcze nie używałam. Dlaczego nie biorę co tydzień całkiem nowej listy słów? Chciałabym regularnie powtarzać te najtrudniejsze do zapamiętania przy jednoczesnym wprowadzaniu nowych do tego ćwiczenia.

Czego nie oczekiwać po tej metodzie?

Tak jednym słowem to cudotwórstwa. Nie porzucajcie innych form nauki, które stosujecie, by przez miesiąc pisać tylko jedno wypracowanie. Potraktujcie ją bardziej jako uzupełnienie obecnej nauki, możecie nią również zastąpić inną, której nie będziecie stosować przez miesiąc (jeśli na przykład brakuje Wam czasu na obydwie).

Moje postępy z miesięcznego wyzwania będę regularnie publikować na Facebooku i Instagramie, a po miesiącu obiecuję umieścić na stronie podsumowanie i analizę tego, co mi się udało, co będę kontynuować, czy coś zmieniam i wszystkiego innego, co zaobserwuję przez moje cztery tygodnie. Zachęcam Was do tego samego – planujcie, piszcie i analizujcie, a do tego dzielcie się z nami swoimi osiągnięciami i przemyśleniami. Tak, stworzenie listy to osiągnięcie (bo bierzecie się do pracy); i tak, napisanie każdego tekstu to też osiągnięcie, więc dawajcie znać, żebym mogła cieszyć się z nich razem z Wami!

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *