Maj 31

MatchedApp – ćwicz słowa na telefonie

MatchedApp to dziwna aplikacja. Takie zrobiła na mnie pierwsze wrażenie. Ale im dłużej z niej korzystam, tym bardziej mi się podoba. Można na niej ćwiczyć azerski i ormiański.

Pierwsza, najważniejsza rzecz – na czym polega nauka z MatchedApp? Całość jest oparta na prostej zasadzie memory, czyli gier ćwiczących naszą pamięć. Pewnie większość z Was grała w coś takiego w dzieciństwie. Na planszy znajdziecie zestawy słów – w wybranych dwóch językach – które trzeba do siebie dopasować. Niewątpliwym plusem jest to, że w dany zestaw możecie grać tak długo, jak chcecie.

NormalAppImage(12)

Zrzut z MatchedApp

Jak już wiecie, na razie w aplikacji nie ma gruzińskiego – jest tylko ormiański i azerski. Choć stanowi to miłą odmianę, ponieważ często to właśnie te języki są pomijane w materiałach. Zaraz do włączeniu pojawiają się nam cztery okna do wyboru (instrukcje są po angielsku):

W pierwszym wybieramy zakres słownictwa, który nas interesuje. Znajdziemy tutaj standardowe poziomy językowe (początkujący, średniozaawansowany itd.) oraz grupy tematyczne słowa, np. zwierzęta, sztuka, ubrania, kolory, rodzina.

W kolejnych dwóch oknach wybieramy języki, w ramach których chcemy ćwiczyć. Znajdziecie tutaj ormiański, azerski i polski, oczywiście poza standardowymi językami europejskimi, tureckim, czy nawet uzbeckim.

Ostatnie okno to wybór ilości słów, których chcemy się uczyć. Każda plansza jest zbudowana na zasadzie szachownicy. W poziomie zawsze będą cztery pola, a to, co możemy sami regulować to ilość poziomów. Najwięcej jednocześnie możemy mieć 16 słów, czyli 8 par.

Jeśli ktoś lubi rywalizację, możecie zawsze wybrać opcję pucharową i ścigać się z innymi użytkownikami oraz zalogować się, by aplikacja pamiętała Wasze wyniki i zaznaczała procent realizacji danego poziomu. Nie trzeba przy logowaniu podawać żadnych dodatkowych danych poza loginem i hasłem. Można się też wylogować z aplikacji lub połączyć ją z FB.

NormalAppImage(11)

Aplikacja liczy też czas rozwiązania planszy

To, co trochę zniechęca na pierwszy rzut oka, to wygląd graficzny. Całość jest dość toporna, ale można się do tego przyzwyczaić. Słowa są też zazwyczaj zestawiane poprawnie – przynajmniej w połączeniu z polskim. Przeszkadzać mogą też wyskakujące reklamy. Dlatego mnie zajęło chwilę, by się do niej przyzwyczaić. Ale teraz w wolnej chwili rozwiązuję krótkie zadania na słówka – w przerwie na kawę, w autobusie czy czekając na spotkanie. Poświęcam na nią średnio 2-3 minuty za każdym razem. Jest to dla mnie optymalny czas, by „liznąć” języka – przypomnieć sobie słowa, szczególnie w tych dniach, kiedy nie mam czasu na dłuższą naukę. Jak to bywa przy aplikacjach tego typu, potrzebny jest dostęp do internetu, co może być dla niektórych wadą.

Największym minusem pod względem użyteczności jest opcja wyjścia z aplikacji. Przynajmniej na moim smartfonie nie działa zwykły przycisk wyjścia – konieczne jest wciśnięcie guzika powrotu do strony głównej. Strona po prostu cofa się do wcześniej wybranych opcji, podobnie jak przeglądarka internetowa. Kolejną, równie dużą wadą, jest brak listy słów, które się pojawią. Jeśli na planszy są dla nas słowa nowe, jedynie metodą prób i błędów poznamy ich znaczenie. Po wybraniu ostatniej pary również plansza szybko znika, dlatego tych ostatnich dwóch słów nie da się jeszcze raz przeczytać. Widoczne będą dopiero przy kolejnej grze w ramach tego samego zestawu, czyli kilka sekund później, jeśli zdecydujecie się zagrać więcej niż raz.

Jak to zwykle bywa przy aplikacjach do nauki języków kaukaskich, mają one jedną podstawową zaletę – są 🙂  Dlatego MatchedApp można używać jako dodatkowej pomocy w nauce, na pewno nie jako podstawowego źródła wiedzy.